joomla templates top joomla templates template joomla

Koniec szczytu UE, czyli kryzysowe granie na czas

bankier.pl włącz . Opublikowano w Gospodarka międzynarodowa

altZakończony w piątek szczyt przywódców Unii Europejskiej miał dwóch wyraźnych zwycięzców. Były to Hiszpania i Włochy, które wbrew Angeli Merkel przekonały wspólnotę do odkręcenia unijnego kurka pieniędzy dla chwiejących się członków strefy euro. Jednak kryzys się nie kończy - to tylko gra na czas, która rozleniwia potrzebę zaciskanie pasa.

Niemieckie media wskazują jednocześnie na największego przegranego unijnego szczytu. Miałaby nim być kanclerz Niemiec Angela Merkel, która - jak wskazują złośliwi - przegrała zarówno w półfinale w Warszawie, jak i w Brukseli. Chodzi oczywiście o silny opór Merkel wobec polityki bezpośredniego finansowania zagrożonych państw za pomocą unijnych funduszy, bez równoczesnych nacisków na za zaciskanie pasa. Niestety (dla Merkel), takie finansowanie zostało przez obradujących przyjęte.

Co ustalono na szczycie?
Tym samym w Europie przesądzono o tym, że Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF) oraz Europejski Mechanizm Stabilności (ESM) na prośbę danego kraju, mogą zostać użyte by ingerować w tonący rynek długu petenta. Jak uznali politycy, będzie można w ten sposób elastycznie i wydajnie stabilizować zarówno wtórny, jak i pierwotny rynek długu. Wszystkie operacje tego typu mają się odbywać za pośrednictwem Europejskiego Banku Centralnego.

To bardzo wygodne dla Hiszpanów i Włochów, których zadłużeniowa kondycja zaczęła w ostatnich tygodniach wymykać się spod kontroli. Za sprawą brukselskich ustaleń, na rynku pierwotnym rentowności hiszpańskich 10-latek spadały o ponad 55 punktów bazowych (!) dochodząc do poziomu 6,39 proc. W przypadku włoskich obligacji 10-letnich, rentowności spadały o ponad 40 punktów bazowych, do pułapu 5,77 proc.

Dla Hiszpanii najważniejszym trofeum jest decyzja o dokapitalizowaniu hiszpańskich banków bezpośrednio z europejskich funduszy ratunkowych (czyli nie liczy się to jako zwiększenie hiszpańskiego deficytu). Włosi z Brukseli przywożą zapewnienie o skupowaniu obligacji potencjalnych bankrutów. W obu przypadkach nie wywarto na państwach presji, by wdrażały potrzebne programy oszczędnościowe.

Angela Merkel zgodziła się na ustępstwa w zamian za poparcie jej postulatu, czyli utworzenia instytucji nadzorującej sektor finansowy strefy euro. Realizacja planów Merkel wymaga jednak znacznie większych nakładów czasu, stąd wrażenie o przegranej kanclerz Niemiec może wynikać z tego, że zgodziła się na finansowe "przedłużenie żywota" zagrożonych krajów już teraz, by w ciągu następnych miesięcy wypracować gotową postać nadzoru.

Trudno nie odnieść wrażenia, że potencjalni bankruci odłożyli finansowy wyrok w czasie. Najbliższe miesiące pokażą jednak co z tym czasem zrobią: czy zaostrzą programy koniecznych reform i oszczędności, czy może za pół roku okaże się, że niewiele się z długiem zmieniło i po raz kolejny następne państwa wyciagną ręce po pomoc.

Krzysztof Gołdy Bankier.pl